[PEAZ #2] DZIELIMY EAZ NA CZWORO!

Ten artykuł jest częścią serii [PEAZ – Podstawy Elektroenergetycznej Automatyki Zabezpieczeniowej]. Jeśli nie czytałeś poprzednich wpisów, zachęcam Cię do ich przeczytania zanim przejdziesz do tego tekstu. 

aktualizacja: 11.04.2023 

Najedzeni

Po ostatnim artykule wiemy już co nieco o o tym czym jest elektroenergetyczna automatyka zabezpieczeniowa, poznaliśmy historię sąsiadów Staszka i Janusza, zjedliśmy jajecznicę, więc zwarci (sic!) i gotowi nurkujemy dalej w poszukiwaniu odpowiedzi na zadane w pierwszym artykule pytania.

Podzieleni

Poznając jakikolwiek nowe zagadnienie z dziedziny nauki, a szczególności przedmiotów ścisłych, na początku próbujemy usystematyzować sobie zagadnienie, które chcemy poznać i „dowiedzieć się czego chcemy się dowiedzieć”. W zagadnieniach EAZ jest podobnie, dlatego na wstępie tego artykułu spróbujemy sobie zastanowić się nad systematyką podziału elektroenergetycznej automatyki zabezpieczeniowej oraz nad podstawowymi jej kryteriami działania i stawianymi przed nią wymaganiami.

W poprzednim artykule powiedzieliśmy sobie, że EAZ dotyczy praktycznie każdego urządzenia w elektroenergetyce i już wraz z rozpoczęciem eksploatacji pierwszych urządzeń elektrycznych, dziedzina ta spędzała pierwszym „zabezpieczeniowcom” sen z powiek. Skoro tak – czemu więc nie wprowadzić podziału automatyki elektroenergetycznej ze względu na obiekt zabezpieczany? 

W elektroenergetyce chronimy przecież m.in:

  • linie elektroenergetyczne,
  • (auto)transformatory,
  • generatory,
  • szyny zbiorcze,
  • wyłączniki,
  • dławiki,
  • baterie kondensatorów,
  • silniki.

W dodatku sam sposób zabezpieczenia każdego z tych elementów to tak naprawdę temat na który można by wydać osobną książkę (lub stworzyć kolejny nudny WordPressowy blog). Domyślasz się jednak też, że sposoby ochrony wymienionych urządzeń muszą mieć ze sobą też coś wspólnego.  Zastanówmy się więc, czy istnieje inny podział, który pozwoli nam na chwile zapomnieć czym jest obiekt zabezpieczany a skupi się na zjawiskach zachodzących w nim podczas wystąpienia stanu zakłóceniowego. Nazwijmy sobie ten podział, podziałem ze względu na kryterium zabezpieczeniowe (brzmi groźnie, prawda?).

Podział ten, ze względu na to kryterium, przestawić można mniej więcej tak:

  • zabezpieczenia impedancyjne (np. zabezpieczenie odległościowe, zabezpieczenie od niedowzbudzenia),
  • zabezpieczenia różnicowe (działające w oparciu o I prawo Kirchhoffa),
  • zabezpieczenie prądowe (m.in. zabezpieczenia nadprądowe, podprądowe),
  • zabezpieczenia napięciowe (zabezpieczenia nadnapięciowe, podnapięciowe),
  • zabezpieczenia częstotliwościowe (zabezpieczenia nadczęstotliwościowe, podczęstotliwościowe)
  • zabezpieczenia działające w oparciu o składowe symetryczne (zabezpieczania ziemnozwarciowe, zabezpieczenia od składowej przeciwnej),
  • zabezpieczenia admitancyjne i susceptancyjne,
  • zabezpieczenia działające w oparciu o pochodne sygnałów (np. zabezpieczenia ROCOF df/dt),
  • zabezpieczenia fabryczne (np. ciśnieniowe transformatora),
  • układ lokalnej rezerwy wyłącznikowej (LRW),
  • układy samoczynnego ponownego załączania (SPZ),
  • automatyka samoczynnego częstotliwościowego odciążania (SCO),
  • automatyka samoczynnego załączenia rezerwy (SZR),
  • automatyka odciążająca (AO).
  • wiele innych…

Jak widać rodzajów układów automatyki zabezpieczeniowej jest mnóstwo ale nie o to chodzi aby je wszystkie wymieniać. Posłużymy się jednak przykładem aby „wziąć do kupy” oba przedstawione w artykule podziały. Załóżmy, że chcemy dla przykładu zająć się zabezpieczeniami linii wysokiego napięcia (WN). Spośród naszych „elementów eazetowej układanki” na pewno wybierzemy ich kilka, ponieważ standardową linię wysokiego napięcia zabezpieczymy zarówno zabezpieczeniem odległościowym, zabezpieczeniem różnicowych a także zabezpieczeniem ziemnozwarciowym działającym w oparciu o kryterium składowej zerowej. Do tego dołożymy zazwyczaj automatykę SPZ i LRW.  Taki sam zestaw ŚWIĘTEJ TRÓJCY tj. „odległościówka” + „różnicówka” + „ziemnozwarciówka” przyda nam się do zabezpieczenia transformatora WN/SN, jednak zrezygnujemy tu z automatyki SPZ ale za to dołożymy szereg fabrycznych zabezpieczeń (m.in. przekaźnik Buchholtza) i zabezpieczenie nadprądowe punktu gwiazdowego.

Uczuleni

I tak, kończąc już powoli tematy podstaw „eazetów”, omówmy sobie ostatnie zagadnienie w którym przedstawimy czterech muszkieterów automatyki zabezpieczeniowej, którzy nauczą nas kilku pojęć tłumaczących jakie wymagania stawiamy urządzeniom EAZ. 

Pierwszy z nich to coś co ważne jest zarówno w automatyce jak i ważne może być dla Twojej koleżanki Wiktorii z poprzedniej części artykułu, a więc –  czułość.  I nie sięgając tutaj do książkowych definicji, zdefiniujmy czułość jako zdolność do reakcji (pobudzenia) automatyki przy bardzo niewielkich zmianach parametrów fizycznych układu. Co to znaczy w praktyce? Znaczy to mniej więcej tyle, że np. przekaźnik nadprądowy jest w stanie prawidłowo zareagować na stan zakłóceniowy objawiający się małym przetężeniem prądowym, wywołanym uszkodzeniem które nie charakteryzuje się znacznym przekroczeniem prądu znamionowego urządzenia (jak to ma miejsce w przypadku zwarć wielkoprądowych).

Kolejne kryterium oceny układu automatyki zabezpieczeniowej to selektywność lub innymi słowy też – wybiórczość. W prostych, żołnierskich słowach – to zdolność układu do reakcji tylko na te zakłócenia, dla których został on przewidziany. Przykład – zabezpieczenie różnicowe linii ma chronić linię WN dla której zostało uruchomione, jednocześnie nie ma reagować na żadne inne zwarcia (zewnętrzne) np. zwarcie w kadzi transformatora w stacji do której linia jest przyłączona.

Następnym wskaźnikiem z którym mamy do czynienia przy ocenie automatyki zabezpieczeniowej jest szybkość działania (nie, tu żadne skojarzenie z koleżanką Wiki nie powinno być na miejscu…). Właściwie chyba nie trzeba wiele wyjaśniać – gdy wykryliśmy zwarcie i jesteśmy pewni, że należy jest selektywnie wyłączać, to nie ma na co czekać. Szybkość likwidacji zwarcia jest związana z pewnym bardzo ważnym z punktu widzenia stabilności czasem – czyli czasem 120 ms. Jest to czas, który warto sobie zapamiętać bo dotyczy on bezpośrednio wymagań likwidacji zakłóceń w sieciach o napięciu 110 kV i wyższym. Warto też wspomnieć o czasach jakiego rzędu tutaj mówimy, bo nowoczesne zabezpieczenie odległościowe jest w stanie wykryć zwarcie i podjąć decyzję o wyłączeniu w czasie około 20 ms a czasy własne zabezpieczenia szyn zbiorczych sięgają wartości nawet 5 ms! 

Ostatnim kryterium o jakim warto napomnieć to kryterium niezawodności. Nie jest ono związane bezpośrednio z wypracowywaniem decyzji o pobudzeniu bądź niepobudzeniu funkcji zabezpieczeniowej. Dotyczy ono jednak tematów związanych z eksploatacją urządzeń automatyki zabezpieczeniowej i określa zdolność do niezakłóconego działania przez cały okres prognozowanej żywotności. Można więc prosto rzec – kupiłem przekaźnik, ma mi działać bezawaryjnie i chronić przez 20 lat!

Wystraszeni

Skomplikowane? Nie aż tak. Jednak od dzisiaj wszystkie ręce na pokład, bo w następnym artykule przechodzimy już do prawdziwego „mięsa” i opowiemy sobie o konkretnym zestawie pełnej automatyki zabezpieczeniowej linii elektroenergetycznej! Do zobaczenia!

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *